Kiedy ostatnio usłyszałeś od swoich współpracowników:
Stary, świetna robota!
Albo:
Bez ciebie nie udałoby nam się dokończyć tego zadania na czas. Mało kto jest tak dobrze zorganizowany i pracuje tak szybko i wydajnie, jak Ty, na jeden dzień przed upływem terminu!
Jeśli regularnie otrzymujesz tego typu sygnały to wiedz, że prawdopodobnie jesteś w bardzo dobrym miejscu. Zawodowo przynajmniej. W miejscu, w którym otaczają Cię ludzie mający świadomość tego, jak istotne jest wzmacnianie siebie nawzajem nie tylko w trudnych chwilach, ale też wtedy, kiedy jest po prostu dobrze i nic nie stoi nam na przeszkodzie, żeby…zrobić sobie jeszcze lepiej wzajemnym docenieniem się. Why not?!
Jeszcze do niedawna uznawałem, że komplementowanie ludzi, mówienie im, że dobrze wykonują swoją robotę…nazwijmy TO po prostu: chwalenie innych, to nie jest oczekiwany styl zarządzania. Bynajmniej.
WYDAWAŁO MI SIĘ, że najwięcej w obszarze rozwoju osobistego otrzymywałem do nauczycieli, którzy charakteryzować się surową postawą. Kojarzyło mi się to z obiektywizmem i zorientowaniem na celu, jakim było rozwinięcie (np. mnie) lub usprawnieniu procesu. Gdzieś po drodze znikał ludzki aspekt współpracy, szczególnie w momentach gry pracowaliśmy po prostu bardzo dobrze. Znów WYWADAŁO MI SIĘ, że skoro pracujemy wydajnie, to po co tracić czas na to, żeby o tym gadać?! Dzisiaj już wiem, o tym…że należy. I chociaż „surowa postawa eksperta/mentora” nie jest mi obca, to staram się być dużo bardziej uważny na to, jak współpracuję z innymi ludźmi. Chodzi o to, żeby być dla drugiej osoby…po prostu człowiekiem, zamiast „obiektywnym ekspertem”.
Po co doceniać innych ludzi? Powodów jest kilka, a poniżej przywołam te, które wyekstrahowali japońscy naukowcy. Oto one:
- ocena z zewnątrz (pozytywna) znacznie zwiększa satysfakcję z wykonywanej pracy;
- chwalona osoba czuje się, w tym momencie, szczęśliwsza;
- chwaleni ludzie mają więcej ochoty do pracy i większego wysiłku (bardzo istotny czynnik np. dla tych, którzy są poddawani rehabilitacji).
- jeśli człowiek kolejny raz podejdzie do wykonywania tego samego zadania, w którym wcześniej został doceniony komplementem, to istnieje duża szansa na to, że wykona je jeszcze lepiej (jakość). Słowem: win-win.
I o tych wnioskach nie informowali amerykańscy naukowcy, tylko japońscy (źródło).
5 sposobów na docenianie innych ludzi
Docenienie drugiej osoby może być proste i mało wymagające od Ciebie (też da odpowiednio niewielki efekt), jednak istnieją warianty/techniki wymagające większej ilości „cukru”, żeby wypowiedzieć pewne myśli na głos. Jednocześnie, zrobisz tymi słowami komuś tzw. Dzień :). Do rzeczy:
- Masz w sobie to coś! Albo na sobie, np. Jak mówisz do kogoś Niezła fryzura! Fajna koszula! Nieziemskie mieszkanie, to pewnie jakoś do łechcze człowieka, ale nic konkretnego nie mówi. A gdy osoba ma mało konkretów, to nie bardzo wie, co z Twoim komplementem zrobić. Jeśli jednak nie masz innego pomysłu, to będzie to jakaś wartość dodana do Waszej relacji. Niewielka, ale zawsze.
- To coś sprawia, że jakoś lepiej wyglądasz. Dla przykładu: Wyglądasz dużo młodziej w tej fryzurze!Wyższy poziom wtajemniczenia poprzez docenienie osoby, dzięki temu, co ona posiada.
- Posiadasz to coś, i dzięki temu jesteś wyjątkowy. O tym sposobie napisałem na początku mojego wpisu, ale przypomnę ten przykład: Mało kto jest tak dobrze zorganizowany i pracuje tak szybko i wydajnie, jak Ty, na jeden dzień przed upływem terminu! Dobrze, że zachowałeś zimną krew w tej rozmowie. Niezły z ciebie negocjator! Tutaj już są konkrety, potwierdzone w rzeczywistym działaniu. Taki komplement wymaga na pewno zastanowienia się, ale jest też dużo bardziej wartościowy dla odbiorcy, bo np. Wzmacnia jego mocne strony, a chyba nie muszę Cię przekonywać do tego, że gdy wzmacniasz czyjeś myślenie o jego talentach, predyspozycjach (nazwij to jak chcesz), to…robisz tej osobie „dzień”. Czyli BARDZO OK. Rób tak dalej. Wzmacniaj!
- To coś, co posiadasz, jest wartościowe dla innych…i oni o tym wiedzą.Zaczynamy wpływać na bardzo głębokie i wartościowe dla odbiorcy wody. Ale nie jest to łatwe! Uwaga, przykład: Dyrektor XYZ powiedział, że dawno nie widział tak dobrze poprowadzonej prezentacji. Przedstawiłaś jasną agendę, opowiadałaś o konkretach i danych i co najważniejsze dla XYZ, zmieściłaś się w czasie! Gratuluję! To jest bardzo zaawansowana forma przekazywania komplementu/docenienia drugiej osoby. Żeby ją stosować, należy operować na konkretach (must have), żeby odbiorca nie czuł nigdzie „bullshit factora”, czyli ściemy.
- Tajemnica twoje coś. Szczery i jasno wyartykułowany podziw dla drugiej osoby, to coś czego każdy z nas potrzebuje. I gdy ktoś na to zasługuje, to nic nie powinno stać na przeszkodzie, żeby mu to dać. Dla przykładu: Ten arkusz jest jednocześnie tak bardzo rozbudowany, a z drugiej strony wszystko jest tutaj tak bardzo uporządkowane. Wow, gdybym ja miał to zaprojektować to zajęłoby mi to chyba z dwa tygodnie!To musi być maksymalnie szczere wyznanie, które też bazuje na czymś konkretnym, a nie wyobrażeniu.
Wszystkie pięć zaprezentowanych technik:
- możesz łączyć, mieszać i (nad)wykorzystywać na codzień (ludzie potrzebują docenienia, nawet za małe czynności);
- zaczerpnąłem je z książki „Głaskologia”, Miłosza Brzeźińskiego. To użyteczny „kompas”, który pomoże Ci poruszać się w meandrach relacji międzyludzkich.
Komu jest najtrudniej doceniać innych ludzi
Prawdopodobnie największą trudność w tym temacie będą mieć Ci ludzie, którzy:
- uważają, że inni po prostu powinni pracować wydajnie i „robić swoje”;
- uważają, że nie mają na to czasu;
- uważają, że znają się na wszystkim lepiej od innych.
Jednocześnie chciałbym podkreślić, że postawa surowego eksperta jest potrzebna, ale wszystko musi być realizowane z umiarem. Szukaj „złotego środka”. Chodzi mi o to, że ktoś taki może budować autorytet wokół siebie tak mocny, że będzie wręcz paraliżować ludzi przed działaniem i osiąganiem efektów. Wywoła to w nich swoisty paraliż i strach przed porażką lub opór, który będzie wywołany ciągle nieusatysfakcjonowaną postawą „surowego eksperta”.
Kiedy „eksperckość” będzie przeszkadzać najbardziej? Gdy szuka się dziury w całym na „dzień dobry”. Wyobraź sobie scenariusz, że zapraszasz kogoś do pomocy przy jakimś projekcie, a ten człowiek po krótkim rozeznaniu się w temacie zaczyna kwestionować wszystko, co do tej pory zrealizowaliście. I wyobraź sobie, że on ma rację, ale przedstawia swoje wnioski w tak bezpośredni i kategoryczny sposób, że nikomu się nie chce tego słuchać (a wiecie, że powinniście!). I tak oto rodzi się opór.
Kiedy „eksperckość” będzie pomagać najbardziej? Gdy jako ekspert:
- będziesz chcieć najpierw zrozumieć, zanim ocenisz;
- będziesz widzieć też dobre rzeczy w tym, co ludzie robią;
- będziesz im to mówić (te dobre rzeczy!).
Przyznam, że sam borykałem się z syndromem „surowego eksperta” u siebie samego. Myślałem, że działam dla dobra organizacji, a na drugim miejscu ludzi, z którymi współpracowałem. Dzisiaj wiem, że działałem głównie dla partykularnego interesu (ego). I wiem też, że czasami zdarza mi się nadal wejść w ten „tryb”, mam tylko nadzieję, że otrzeźwienie przychodzi szybciej niż później. Pracuję nad tym.
Been there.
Gdy o tym myślę, to z tyłu głowy mam sytuację z własnego doświadczenia. W pojedynkę zarządzałem wtedy kilkunastoosobową firmą, wspierany przez project managerów. W nawałnicy spraw PM stawali na wysokości zadania każdego dnia. Ja niestety nie miałem głowy, bo czas zawsze człowiek znajdzie niezależnie od wszystkiego (czas na ważne sprawy), do tego, żeby im powiedzieć: dobra robota. A przez te dni wykonywali naprawdę dużo dobrej roboty.
W końcu solo-maraton zarządzania dobiegał końca, więc miałem więcej czasu i przestrzeni na to, żeby się zastanowić nad własnym życiem i relacją ze wspierającymi PMami. Na jednej z ostatnich w tym czasie narad, gdy kolejny raz informowali mnie o wyzwaniach, jakie mieli do zrealizowania w swoich projektach, podsumowałem nasze spotkanie mówiąc:
Chłopaki, chciałem Wam podziękować za to, że przez ostanie tygodnie przychodziliście do mnie z problemami w projektach, które zdążyliście wcześniej sami rozwiązać. Dzięki!
Uśmiechnięte miny chłopaków były dla mnie bezcenne. I ja sam, poczułem się lepiej mówiąc ludziom dla nich coś wartościowego. Polecam spróbować i wdrażać na codzień!
Drugą stroną medalu jest samo przyjmowanie komplementu/docenienia. Myślę, że to temat już na zupełnie inną historię…
_______
Photo by Anne Nygård on Unsplash






