Mija pierwszy rok pandemii COVID-19 i zaczynam się zastanawiać, co się zmieniło. Trudno nie zauważyć, że obecna sytuacja na świecie jest inkluzywna i wpływa na nas wielopoziomowo. Dotyka też komunikacji międzyludzkiej, szczególnie w przypadku zespołów zdalnych. Zastanawiam się ostatnio nad trzema zagadnieniami. Dziś dziele się z Wami trzema myślami, które za mną chodzą od jakiegoś czasu.
Nadkomunikacja – czyli nawałnica notyfikacji i wiadomości e-mail, zarówno z zawodowej, jak i prywatnej rzeczywistości. Czy Was to już nie męczy, że zdarzają się dni, w których tylko się komunikujecie
piszecie wiadomości. I ciągle jest jakiś „ping” do nadrobienia, co może powodować, że…
Komunikacja online staje się „gorącym kartoflem”
, który chcemy od siebie jak najszybciej wypchnąć i zająć się czymś „konkretnym.” To powoduje, że się spieszymy, a jak pośpiech zaczyna wchodzić w grę to rośnie współczynnik ryzyka. Łatwiej kogoś urazić, nie doinformować i pozorna „oszczędność” czasu staje się kosztem.
I największa zagadka, z którą się dziś mierzę – JAKI KOMUNIKAT NIESIE NASZ KOMUNIKAT? Oto jest pytanie. Mam wrażenie, że przez tę nadkomunikację i wypychanie wiadomości na zewnątrz, tracimy mocno na wrażliwości i świadomości tego, co nasze słowa zrobią po stronie odbiorcy. Słowa, jak słowa. Ale te emoji
. Mam poczucie, że szafujemy nimi, jednocześnie zapominając, że jeden obraz mówi więcej niż 1000 słów. A co Wasze emoji mówią w Waszych wiadomościach online? To jest temat, który…zaząłem analizować względnie niedawno. Nie mam jeszcze konkretnych wniosków, poza tym, że jesteśmy rozrzutni w tym temacie. A na ile świadomie chcemy wzmocnić tym nasz przekaz. Jaka myśl lub emocja kryje się za emoji
.
A jaki komunikat niosły dziś Wasze komunikaty?






