Współkomunikacja to koncept, który może pomóc poszczególnym ludziom oraz zespołom, w realizowaniu swoich zadań i osiąganiu celów. Jest niezbędnym elementem do skutecznej współpracy w z innymi, bo jej głównym założeniem jest kształtowanie świadomości komunikacyjnej pomiędzy nadawcą a odbiorcą komunikatów. Często wydaje nam się, że nasza wiadomość (lub przekaz) dotarła do drugiej strony. Równie powszechnym jest przeświadczenie, że zrozumieliśmy co ktoś miał na myśli, po czym dochodzi do trudnych sytuacji międzyludzkich. Współkomunikacja to podniesienie swojego poziomu wrażliwości na perspektywę niuansu w relacji z innymi uczestnikami procesów komunikacji. Pozwala ona zaoszczędzić pieniądze, czas i zdrowie psychiczne.
Komunikacja to najtrudniejsza rzecz we Wszechświecie
Nie mogłem inaczej zacząć tego tematu od najważniejszego dla mnie stwierdzenia. Wynika z niego, że jeśli nie zadbamy o właściwe warunki do komunikowania się z drugim człowiekiem, to niezależnie od tego jak dużo energii włożymy w proces komunikacji – skazujemy się na porażkę. Ta może przyjąć postać niedogadania się z odbiorcą tego, co chcemy przekazać, ale jej skutki mogą być znacznie, znacznie większe.
Z mojego doświadczenia, być może też takie posiadasz, wynika, że jeśli komunikacja wśród ludźmi zawodzi to:
- terminy nie są dotrzymywane;
- ustalenia między osobami rozjeżdżają się, co może prowadzić do konfliktów;
- dochodzi do trudnych sytuacji międzyludzkich, wynikających z braku wzajemnego zrozumienia się;
- doświadczamy częściej frustracji i irytacji. W jednym ze scenariuszy to my się tak czujemy, a w drugim to ktoś wyładowuje takie emocje na nas;
- w kontekście biznesowym – będziemy tracić pieniądze;
- w kontekście ludzkim – będziemy tracić ludzi (albo sami ich zwolnimy, albo sami odejdą).
Większość osób podchodzi do swojej komunikacji bezrefleksyjnie. Wiem, że generalizuję, ale gdyby było inaczej, to nie doświadczalibyśmy tak wielu dyskomfortów wynikających ze słabej świadomości i umiejętności komunikacyjnych ludzi dookoła nas.
Osoby traktujące w powyższy sposób komunikacyjny fundament zespołowości są nieskuteczne. Ich wpływ na rzeczywistość jest znacznie mniejszy. Częściej popełniają błędy, które odbijają się czkawką zespołowi. Mogą być gorzej odbierane przez otoczenie, szczególnie w kryzysowych czy problemowych sytuacjach. Jak jest dobrze we współpracy, to mniej to odczujemy. W momencie pierwszych tąpnięć czy zawirowań, umiejętność i świadomość komunikacyjna poszczególnych osób wystawiana jest na solidną próbę.
Poznasz takich ludzi po tym, że:
- Nie synchronizują swoich kontekstów zadaniowych z „big picture” i/lub resztą zespołu. Efektem tego jest chaos komunikacyjny, niewłaściwe realizowane zadania lub brak potrzeby delegowania.
- Nie dbają o przepływ informacji pomiędzy stronami zaangażowanymi w dany proces. Mocno to „boli” w sytuacjach kryzysowych, gdy brakuje regularnego informowania o statusie sytuacji. Niestety wiele osób wychodzi z założenia, że jeśli nie dzieje się nic złego, to nie ma potrzeby komunikować się. I równie wiele osób przyjmuje postawę, że jeśli wszystko w porządku, to też zbędnym jest o tym informować. Efektem tego doprowadza się do sytuacji, w której najgorszym rodzajem informacji jest brak informacji.
- Komunikując się patrzą przez pryzmat tylko swoich potrzeb i percepcji informacji. Mało w ich podejściu podejmowania próby zrozumienia odbiorcy, dostosowania przekazu do jego perspektywy postrzegania świata. W zasadzie w tym scenariuszu zachodzi największa iluzja komunikacji. Nadawcy wydaje się, że wysłał komunikat, który zostanie odebrany i zinterpretowany zgodnie z intencją. Jest w tym swego rodzaju prawda, bo rzeczywiście komunikacja ma tu miejsce. Ale jej jednostronność podnosi próg zrozumienia u osoby, która jest adresatem wiadomości.
Chcę podkreślić jednoznacznie, że sam też słabo komunikuję się. Samemu też mi się zdarza wpadać w jeden z powyższych punktów. Codziennie zastanawiam się nad tym, jak mogę tego unikać jak najczęściej. Jestem ciekaw tych zagadnień i szukam rozwiązań. Drepczę powoli naprzód szukając lepszych sposobów na to, żeby być bardziej zrozumianym i efektywniej przekazywać swoje myśli czy słowa. Czasami mi się to udaje, czasami nie. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku szukam wniosków i odpowiedzi, jak robić to (komunikować się) efektywniej. Zarówno dla mnie, jak i drugiego człowieka.
Mając tę świadomość i chęć dążenia do skutecznego komunikowania się, w moim umyśle powstał koncept współkomunikacji.
Współkomunikacja jedną z najważniejszych rzeczy we Wszechświecie
Współkomunikacja to nie jest przejaw jedynie mojego wesołego słowotwórstwa. To proces w komunikacji, w którym obie strony świadomie dążą do osiągnięcia trzech elementów. Powodzenie w tym działaniu będzie manifestować się w minimalizowaniu ryzyk i zwiększaniu efektywności, wpływu i zaangażowania zaangażowanych w to osób.
Najważniejszym elementem współkomunikacji jest świadomość tego, że komunikujemy się ze sobą – a to wymaga dwustronnej interakcji. Dlatego w pierwszej kolejności bądźmy świadomi z kim się komunikujemy. Nie chodzi o to, żeby komunikacja realizowała tylko nasze potrzeby, co niekiedy u ludzi słychać. Np. w komunikatach:
- Przecież wysłałem maila, czego nie rozumieją?
- Ja rozumiem, co powiedziałem.
- Mnie się podoba ten przekaz.
Chodzi o to, żeby mieć świadomość swoich preferencji w komunikacji i tego, co potrzebuje usłyszeć (doświadczyć) druga strona, żeby odebrać nasz przekaz zgodnie z intencją i celem, który mu przyświecał.
Drugim najważniejszym założeniem współkomunikacji jest traktowanie jej jak produktu, nad którym cały czas się pracuje. Dbanie o nią. Dostosowywanie do potrzeb rynku i grupy odbiorczej. Dążenie się do doskonałości. Rozumienie, że istnieje wiele pułapek komunikacyjnych, w które bardzo łatwo jest wpaść.
Nikt nie potrafi komunikować się skutecznie, ale warto do tego dążyć. Nie ma też idealnych produktów dla wszystkich, ale zasadnym jest je dostosowywać i myśleć cały czas o odbiorcach naszych treści.
Trzecim najważniejszym założeniem współkomunikacji jest świadomość tego, że brak komunikacji to najgorszy rodzaj komunikacji. Będąc w tym samym zespole jesteśmy ze sobą zależni. Nawet jak samodzielnie wykonujemy zadania, to ich efekt może wpływać na inne osoby. Szczególnie, gdy wywołujemy problemy lub popełniamy błędy, które ktoś potem musi pomóc nam ogarnąć.
Jeśli sami lubimy grać zespołowo, to prawdopodobnie łatwiej jest synchronizować się z innymi. Jeśli wolimy działać po swojemu i bez konsultacji, będziemy działać częściej w myśl zasady, że wygodniej jest prosić o wybaczenie niż o pozwolenie.
Sam lubię tak robić.
Jednak jeśli już do tego dążymy, to warto żebyśmy ogarniali własną kuwetę end-to-end (całościowo). Braki w komunikowaniu tego „co u nas” (np. w naszych zadaniach) mogą wywoływać lawinę nieporządanych zdarzeń. Od banibalizowania się w wykonywaniu podobnych zadań z innymi, gdy nie dogadaliśmy obszarów odpowiedzialności, po sprawianie wrażenia, że wszystko jest ogarnięte. Wrażenie zazwyczaj ulatuje w momencie powiedzenia sobie „sprawdzam” lub w sytuacji kryzysowej.
W komunikacji międzyludzkiej jesteśmy w stanie uniknąć znanej większości błędów. Wystarczy, że zadbamy o jedną rzecz – współkomunikację. To rozumienie tego, że nawet jeśli my nie potrzebujemy, np. Synchronizować się kontekstowo z innymi, uwspólniać tego do czego dążymy, konsultować komunikatów (tylko je wypowiadać) – inni mogą mieć zupełnie inaczej. Równie powszechne jest to, że ludzie nie wiedzą czego potrzebują.
Dowiedz się, czego potrzebujesz. Następnie zapytaj ludzi ze swojego zespołu o to samo. Sprawdzisz na ile rozjeżdżacie się w tym temacie.
Współkomunikacja to przystanek na drodze do (efektywnej) współpracy
To nie jest koncept, który wymaga długich przemyśleń. Istnieje kilka prostych podejść, żeby uchwycić co w współkomunikacji jest najbardziej kluczowe. Efektem tego podejścia jest komfortowa i dająca satysfakcję z tego, że robimy coś razem, współpraca. Współkomunikacja odnosi się głównie do tego, jak możemy odnaleźć się w rzeczywistości zespołowej.
Jeśli chcesz, żeby komunikacja z drugim człowiekiem dawała też Tobie satysfakcję, a nie byłą tylko wrzodem na (cenzura), ogarnij, że chodzi tu o:
- Współodpowiedzialność za komunikację. Jesteśmy uważni na siebie nawzajem. Nie oczekujemy, że wszystko ma być robione tylko pod nasze potrzeby. Rozumiemy, że zespół to coś więcej niż suma poszczególnych elementów. Znamy swoje komunikacyjne preferencje, a tam gdzie się ze sobą różnimy, chcemy o tym otwarcie rozmawiać.
- Współrozumienie odbiorcy komunikatu. W komunikacji nie chodzi o to, żeby po prostu coś przekazać. Esencjonalnym jest dotrzeć ze swoim przekazem. Nie jest to możliwe bez podjęcia próby zrozumienia drugiej strony.
- Współświadomość tego, jak istotne jest komunikowanie się na bieżąco. Szczególnie w zespołach funkcjonujących na zasadzie atomowych/samodzielnych ról, które przecinają się ze sobą w kluczowych momentach współpracy.
Przyjmując perspektywę jednostronności komunikacji wpadamy w pułapkę nieskuteczności. Nie mamy pełnego wpływu na to, jak nasz przekaz zostanie odebrany i zrozumiany. Efektywne zespoły rozumieją i podzielają ideę obopólnej komunikacji, której kwintesencją jest współkomunikacja.
