Ostatnio przypomniałem sobie o tym, jak ważna w życiu i biznesie jest właściwa kolejność działań. Robiąc coś na opak częściej ryzykujemy porażkę. Czasami otworzymy sobie drzwi do innowacyjności, ale tylko jeśli mamy odpowiednio mało pecha lub wystarczająco dużo determinacji. Przychodzę dziś z kluczowym tematem z perspektywy wprowadzania zmian w firmach, wdrażania strategii, czy kreowania zawodowej rzeczywistości dla naszych ludzi. Zanim skupimy się na fundamentach organizacji, zastanówmy się jak fundamentalne prawdy wpływają na nas samych. Budujemy na nich własny światopogląd. Czy tego chcemy czy nie, definiują to kim jesteśmy.
Czym są fundamentalne prawdy
Fundamentalne prawdy to wdrukowane w DNA każdego człowieka przekonania i postawy. Zasady, kompasy moralne, wewnętrzne dekalogi. Wykuwa się je w ogniu doświadczeń – tych dobrych i złych. Te drugie pamiętamy na dłużej i mocniej. Oba rodzaje są nam niezbędne.
Posiadanie fundamentalnych prawd, które sami rozumiemy i jesteśmy z nimi integralni (to jest bardzo ważne!), pomaga w budowaniu własnej sprawczości i efektywności. Bez uświadomienia ich sobie i synchronizacji z nimi będziemy kontrproduktywni dla siebie. W biznesie przełoży się to na mniejszą efektywność. Brak skuteczności w osiąganiu celów. Indywidualnych, zespołowych, firmowych.
Bez świadomości swoich fundamentalnych prawd możemy wpaść w straszliwą pułapkę. Nie rozumiejąc siebie nie zrozumiemy rzeczywistości. W praktyce to może przełożyć się na częstsze zmiany pracodawcy, bo u każdego coś nam nie pasuje. Często jest to najprostsze rozwiązanie. Tyle, że bez samoświadomości i poznania swoich fundamentalnych prawd, istnieje bardzo duże ryzyko, że znowu wpadniemy na ten sam pomysł… i tak w koło Macieju.
Rekomenduję na pewnym etapie życia poszukać swoich prawd. Potrzebujemy poznać i/lub zredefiniować siebie, a dopiero potem zabrać się za zrozumienie i/lub kształtowanie rzeczywistości.
Początek to czas dla podjęcia najbardziej pedantycznych starań, by wszystko znajdowało się na swoim miejscu.
Pisał Frank Herbert w kultowej „Diunie”. Zgadzam się.
Ważne jest działanie we właściwej kolejności. Krok #1, to zdefiniować siebie i swoje fundamentalne prawdy. Dopiero wtedy robimy krok #2 – zabieramy się za fundamenty organizacji. Dokładnie w myśl zasady, że zanim nauczymy się latać, praktykujemy sztukę chodzenia. Latanie to świadome kształtowanie firmy, w zgodzie ze sobą i w poszanowaniu innych. Chodzenie to kształtowanie siebie i poszukiwanie wewnętrznej akceptacji i zgody na to, żeby być sobą.
Dla jasności: sam często zmieniałem pracodawców. Przez ostatnie 15 lat poszukiwałem odpowiedzi na pytanie: czym są moje fundamentalne prawdy? Nie wiedziałem, że w ogóle czegoś szukam – to był mój problem. Dlatego zajęło mi to tak długo. Dziś „stoję” na nich dużo stabilniej. Lubię się z nimi. Jedne siedzą we mnie mocniej, z innymi nadal się obwąchuję.
Tylko za sprawą licznych doświadczeń człowiek jest w stanie zdefiniować swoje fundamentalne prawdy.
Chcę podkreślić też jedną ważną rzecz. Istotne jest posiadanie świadomości tego, że czegoś szukamy. Bezrefleksyjne zmiany pracy, bo szef nas wkurzał, bo mało płacili, bo zadania były niesatysfakcjonujące, będzie kontrproduktywne dla nas samych. To jedna z najkrótszych dróg do wewnętrznej frustracji i wypalenia zawodowego.
Been there. Seen that. Got the scars.
Fundamentalne prawdy mogą być życiową misją lub filozofią. Wewnętrznymi motywacjami, którymi potrzebujemy kierować się w biznesie/życiu, żeby możliwie często odczuwać szczęście i satysfakcję. Dotyczy to tego, co robimy, jak robimy i z kim robimy. To tutaj leży odpowiedź na pytanie: w jakim stopniu rola zawodowa/stanowisko jest w zgodzie ze mną? Każdy może nazwać to jak chce, ale i tak wszyscy jesteśmy nimi powodowani (mniej lub bardziej świadomie).
Po co poszukiwać fundamentalnych prawd o sobie
Na pytania: Po co mi to? Jakie z tego są korzyści DLA MNIE? Górnolotnie, ale wierząc w to co piszę, odpowiedziałbym, że za tym idzie dużo bardziej satysfakcjonujące życie (prywatne/zawodowe).
Najważniejsze jest bycie w zgodzie ze sobą. W przeciwnym razie wpadniemy w pułapkę „za ciasnych majtek”. Pozwoliłem sobie na ten kolokwializm, bo doskonale opisuje to co mam na myśli. Jak nosisz bieliznę, która Cię uwiera, to prędzej niż później odczuwasz dyskomfort. Może masz z tego tytułu jakieś benefity, np. Lepiej wyglądasz, ale samopoczucie dyskomfortu będzie narastać i powodować frustracje. Ostatnią rzeczą jaką chcesz, to żeby (nieuświadomione) fundamentalne prawdy o Tobie, były źródłem życiowego dyskomfortu.
A jakbym zapytał: Kto jest Twoim najbardziej zaciekłym wrogiem? Na kogo najczęściej zwalasz winę za niepowodzenia? Przyjmuję tylko szczere odpowiedzi, więc zastanów się chwilę. Odpowiadając na to pytanie w inny sposób niż: JA jestem moim największym blokerem, oznacza że jeszcze nie masz gotowości do zdefiniowana swoich fundamentalnych prawd. Nie ma sensu obarczać swoimi powodzeniami czy brakiem spełnionych oczekiwań innych ludzi. Takie myślenie prowadzi donikąd na dłuższą metę. W tych rozmyślaniach wracam często do chińskiego filozofa Sun Tzu. Ten pisał w swej legendarnej publikacji „Sztuka wojny”:
Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach. Kto nie zna wroga, ale zna siebie, czasem odniesie zwycięstwo, a innym razem zostanie pokonany. Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęskę w każdej walce.
Dlatego rekomenduję każdemu docenić swoje mocne strony i pracować nad świadomym wykorzystywaniem ich. Pamiętać też należy o swoich deficytach, które mogą przeszkadzać we współpracy/życiu. Tymi ostatnimi warto świadomie zarządzać. Żeby osiągnąć jedno i drugie, człowiek musi poznać siebie samego. Samoświadomość to słowo, od którego tak wiele się zaczyna. Poniżej znajdziesz trzy kroki ku niej:
- Zrozum siebie. To podstawa.
- Zrozum innych. To trudniejsze, bo czasami ludzie dla nas to „kosmici”.
- Zrozum świat dookoła (kontekst, specyfikę rzeczywistości, funkcjonowanie biznesu).
Powyższy proces powtarzaj regularnie.
Kolejny powód, żeby budować siebie na fundamentalnych prawdach to nabycie umiejętności koncentrowania się na tym, co właściwe. Dla nas lub (istotnych) ludzi dookoła nas. Zakładając oczywiście, że wchodząc w ten proces nie skupiamy się tylko na sobie, ale robimy to też dla dobra otoczenia. Bez tego drugiego elementu wpadniesz do wyrwy egocentryzmu.
Mając wiedzę i świadomość tego, co właściwe zwiększamy swoją produktywność. Łatwiej jest osiągać cele, bo definiujemy je dużo trafniej. Jednocześnie wiemy, czego unikać. I nie chodzi mi o miganie się od zadań, które są dla nas niewygodne. Sam codziennie takie realizuję. Chodzi o angażowanie swojej uwagi w to, co jest naprawdę dla każdego z nas ważne. Jeśli nie mam połączenia „mózg<->serce<->ciało” z tym co robię w dłuższej perspektywie, to prędzej czy później któryś z tych elementów zacznie odczuwać dyskomfort. Na dłuższą metę może pojawić się irytacja, wypalenie. W firmach czasami widzę to jako olimpijski rzut papierami z jednoczesnym trzaśnięciem drzwi na wyjściu. Odejście człowieka lub zwolnienie.
Cokolwiek zechcesz zacząć robić w temacie swoich fundamentalnych prawd, zacznij od tego, co kiedyś powiedziała mi Małgosia J. Podolecka. Rozlicz najpierw siebie.
Zanim zabierzesz się za ocenianie innych, dzielenie się feedbackiem, wyciąganie wniosków nt. cudzej pracy. Otwartość na własne deficyty (słabości i te zachowania, które doprowadzają do niefajnych sytuacji we współpracy czy relacji) pozwoli lepiej „obwąchać” się ze sobą samym/samą.
Udawanie, że nie ma się nic do zmiany u siebie, jest kolejną pułapką. Na krótką metę to zadziała. Da szybki efekt, może nawet doprowadzi Cię do awansu albo premii. W długofalowej perspektywie, zabetonowanie się w sobie (fix mindset – posłuchaj podcastu o tym) jest nieefektywne z perspektywy charakteru ówczesnej rzeczywistości – ta jest do BANI (posłuchaj podcastu o tym). Krucha, niespokojna, nieliniowa, niezrozumiała. Zamknięcie się w swojej skorupie sprawi, że świat nam odjedzie. Ludzie będą postrzegać nas jak odklejonych. Jakbyśmy sami byli „kosmitami”. 👾
Ostatnia rzecz to bycie autentycznym. To jedna z moich fundamentalnych prawd. Zakodowała mi ją w DNA Kim Scott. W swej najbardziej znanej książce „Radical Candor” napisała zdanie, które chodzi za mną od wielu lat.
Bring your whole self to work.
Można to przełożyć jako: Przynieś do pracy całe swoje JA. Jeśli chcesz cokolwiek zmieniać w firmie, być autorytetem, wzorem do naśladowania (wybierz sobie, która opcja jest dla Ciebie), to ludzie potrzebują wiedzieć, że nie ma w Tobie bullshitu (BS). Jeśli mówisz o bezpieczeństwie psychologicznym, a w ogóle nie wspierasz takich postaw, tylko np. odwracasz wzrok od złych sytuacji lub za błędy potrafisz tylko karać, to ludzie szybko Cię zweryfikują. W praktyce ta postawa oznacza konieczność stania się wzorcem.
To prowadzi do modelowania swoich zachowań i większą otwartość na prawdę o sobie. Dodatkowo wymaga to też wrażliwości na człowieka. Na siebie i ludzi dookoła. Przyznania się do popełnienia błędu lub do tego, że ma się gorszy dzień. Jest to transakcja win-win, bo tym samym otwieramy przestrzeń dla naszego zespołu do podobnych zachowań. Dzięki tej strategii dużo efektywniej można zadbać o fundamenty organizacji, troszcząc się w pierwszej kolejności o własne.
Poszukiwania wewnętrznej motywacji
Załóżmy, że pewnego dnia postanawia się poszukać swojej wewnętrznej motywacji. Możemy odbić się od białej kartki, czy migającego kursora w edytorze tekstu. Te będą manifestacjami pustki w głowie. Oczywiście jest to możliwe, żeby tak po prostu usiąść i wznieść swoje fundamentalne prawdy.
W moim przypadku najlepiej sprawdza się aktywna praca z wewnętrznymi motywacjami. Swoje misje, bo mam ich kilka, odnalazłem w różnych kontekstach i doświadczeniach. Gdyby ktokolwiek mnie zapytał o poradę jak szukać, to rekomendowałbym następujące działania:
- Rozmawiaj z ludźmi. Szukaj tych, którzy są mądrzejsi od ciebie. Dąż do kontaktu z osobami, które (z szacunkiem) zakwestionują to co robisz/mówisz. Pokażą Ci luki w Twojej logice, konsekwencji lub brak wewnętrznej spójności. Ten proces wymaga od Ciebie mieć przepracowane własne ego. Niezbędna okaże się umiejętność kalibracji z innymi ludźmi, którą lubię nazwać POKORĄ. Jak jej jeszcze nie masz (lub unikasz) to trudno Ci będzie znaleźć kogoś mądrzejszego od siebie, prawda?
- Wychodź poza mityczną strefę komfortu, bo jak wiemy od Adama Trojańczyka, tam nic nie rośnie. Zbieraj doświadczenia – te dobre i te złe. Im większa ich pula, tym zwiększasz szanse na zdefiniowanie fundamentalnych prawd o sobie. Tutaj też jest ważne posiadanie jednej kluczowej umiejętności – autorefleksji. Idąc przez życie bez zastanowienia i zatrzymania się, choćby na chwilę, nie ujrzymy żadnej prawdy.
- Pracuj z czymkolwiek, co ma dla Ciebie sens. Nawet jak nie masz swojej wymarzonej misji to wymyśl taką, z którą będzie Ci (mniej więcej) po drodze. Nie nie musi być wyryte w kamieniu, dlatego za każdym razem jak stwierdzisz, że Twoje fundamenty nie są Twoimi, dokonaj inspekcji. Zweryfikuj co potrzebujesz zmienić i dostosować do siebie. Kolejny krok, to zacząć do tego dążyć.
Fundamentalne prawdy może pomóc zidentyfikować Reiss Motivation Profile
Badania psychometryczne stanowią niesamowite wsparcie dla każdej osoby (zespołu, firmy), która będzie chciała lepiej zrozumieć siebie. To też nieodzowna pomoc przy próbie podjęcia kontaktu z kimś, kogo możemy postrzegać jako „kosmitę”. Jeżeli nie starcza nam już cierpliwości i możliwości, żeby porozumieć się z drugą „istotą”, to badanie takie jak FRIS® (link) czy RMP® (link) mogą okazać się ratunkiem.
Podkreślić chcę jedną rzecz. Wszystko, co dostarczą nam ww. narzędzia jesteśmy w stanie dowiedzieć się sami. Jedyna „cena” jaką przyjdzie zapłacić to: czas, trudne rozmowy, niewygodne sytuacje i konflikty. FRIS® i RMP® potrafią bardzo trafnie opisać nas jako ludzi i tym samym od razu dostarczyć materiał do pracy. Nie rozwiążą wszystkich problemów i nie odpowiedzą na każde pytanie, ale odpowiednio rozumiane potrafią być solidnym wsparciem.
W kontekście fundamentalnych prawd szczególnie pomocne będzie narzędzie RMP®. Bazuje ono na 16 motywatorach. Wszyscy posiadamy tą samą pulę. Badanie wskazuje, której cesze nadajemy największy priorytet. To jest element wyróżniający nas na tle innych.
Dzięki RMP® jesteśmy w stanie wskazać, czego potrzebujemy od siebie, życia, ludzi dookoła żeby być szczęśliwi. Jednocześnie pokazuje brak czego może powodować rosnącą frustrację i niezadowolenie, np. ze współpracy czy życia jako takiego.
Nie chcę w tym miejscu wchodzić w szczegóły samego modelu. Jeśli masz pytania i/lub chcesz o tym porozmawiać – NAPISZ DO MNIE.
Jak zapisuję i myślę o swoich fundamentalnych prawdach
Dla mnie fundamentalne prawdy to sformułowania, które w jakiś sposób rezonują ze mną. Nie mogą być zbyt długie. Mają mi się dobrze kojarzyć. Niekiedy są to cytaty wzięte z filmów czy książek. Czasami są to jakieś filozoficzne sentencje. Bywa, że w przypływie elokwencji sam powiem coś, co zostaje potem ze mną na długo. Ten ostatni wariant wydarza się najrzadziej :P.
Jeśli chcesz iść podobną drogą, postępuj następująco (lub inspiruj się). Mając takie zwroty, przy których zatrzymujesz się na chwilę, zastanów się: DLACZEGO? pamiętasz akurat ten fragment? Na ile jest Ci blisko do tych słów. Jeśli dystans jest krótki, to warto też odpowiedzieć sobie na pytanie: CO TO O MNIE MÓWI?
Moja fundamentalna prawda nr #1
Jedna z moich najważniejszych fundamentalnych prawd to:
Jestem za stary, żeby robić rzeczy, które mnie nie jarają.
Niekiedy jak to mówię komuś to spotykam się z dziwnym spojrzeniem. Być może ta prawda brzmi buńczucznie, snobistycznie, wręcz pysznie. Dla mnie jest najważniejszym wyznacznikiem tego, czy chcę się angażować (czasowo, emocjonalnie, intelektualnie) w temat, z którym ktoś przychodzi. Zewsząd jesteśmy bombardowani powiadomieniami i kontekstami. Świat jest szybki, zmienny i turbulentny, a my zbyt wrażliwi na to wszystko. Ja też. Dlatego mocno selekcjonuję: co robię, z kim robię, jak robię. To jest moja główna wykładnia i wskazówka, czy warto (dla mnie) wchodzić w jakąś współpracę czy realizować zadanie.
Z punktu widzenia mojego profilu z badania RMP®, za tymi słowami stoi motywator Ciekawość. Opisuje w jaki sposób człowiek pozyskuje nową wiedzę. Jest to mój najsilniejszy driver, który powoduje, że lubię abstrakcyjne i nieoczywiste tematy. Nawet jak wiedza z danej dziedziny nie będzie dla mnie dziś użyteczna, to nadal jest to ciekawe, bo „jutro” może przynieść coś nieoczekiwanego.
Dodatkowo, o każdej z fundamentalnych prawd myślę jak o OKR. Definiuję jednozdaniowy Objective. Następnie określam swoje Key Results, tj. Kluczowe wskaźniki. Te doprecyzowują, co stoi za daną prawdą. W tym przypadku KRami jest skupianie się na:
- Kapitale ludzkim (People) w firmach
- Narzędziach diagnostycznych FRIS®/RMP®
- Procesach i funkcjonowaniu firm IT (efektywność)
Jednocześnie mam zdefiniowane to, czego unikam:
- Sprzedaż / Marketing
- Prowadzenie projektów
- Tworzenie produktów
W każdym z powyższych tematów mam doświadczenie. Jakby mi się chciało, to mógłbym osiągać w tych obszarach sukcesy. Ale mi się nie chce. Nie jara mnie to, więc nie angażuję się w tego typu działania.
To podejście pomaga w definiowaniu priorytetów. Ustalaniu planów i realizowaniu celów. Kiedyś nie miałem tego doprecyzowanego, co kończyło się angażowaniem w niesatysfakcjonujące projekty. Finalnie przekładało się na stratę czasu, energii, a w skrajnych przypadkach zdrowia.
Inne fundamentalne prawdy
Podam Ci też kilka innych fundamentalnych prawd, tak żeby zbudować większy obraz całości. Opiszę je dużo mniej precyzyjnie niż tę powyżej.
Wszyscy walczą, nikt nie pęka.
Jak byłem dzieckiem to poszedłem do kina na film „Żołnierze kosmosu” (świetnie się zestarzała ta produkcja – POLECAM). Tam zostały wypowiedziane te słowa i zostały ze mną do dziś. W mojej interpretacji mówią o tym, że:
- każdy w zespole wie co ma robić
- wspólnie dążymy do realizacji naszego celu
- jesteśmy zaangażowani i zdeterminowani w radzeniu sobie z trudnościami
Ta fundamentalna prawda opisuje moje podejście do funkcjonowania w zespole. Będąc w 100% szczerym – mało komfortowym jest dla mnie współpraca z osobami, które reprezentują opozycyjne podejście. Unikam ich jak ognia.
Z perspektywy badania RMP® za tą postawą prawdopodobnie stoi niska potrzeba Władzy (mówienia innym, co powinni w danym momencie robić) oraz niska potrzeba Uznania (otwartość do popełniania błędów).
Nie rozwiązujmy problemów, których (jeszcze) nie mamy.
Wydaję mi się, że zaczerpnąłem to z REWORK w okolicach 2014 roku. Za tym stoi podejście odsiania realnych ryzyk od obaw. Jestem absolutnie ostatnią osobą, która odwróci wzrok od problemu, ale nie będę podążać za każdym „strachem”, który roi się gdzieś na horyzoncie. Sprawdzę najpierw czy jest co tutaj rozwiązywać i wtedy to rozwiążę. Idzie tutaj ze mną w parzę podejście, że złe informacje przekazane odpowiednio wcześnie, to dobre informacje.
Analizując to przez pryzmat RMP® odwołam się do niskiej potrzeby Spokoju, gdzie mam większą tolerancję na mniej bezpieczne sytuacje i rozwiązania. Jednocześnie to większa gotowość do podejmowania ryzyka. Przekłada się to u mnie na względną łatwość w odnajdywaniu się w sytuacjach kryzysowych.
Słowo na zakończenie
Walk your talk.
Podążaj za tym, co mówisz. Ludzie szybko wyczują lub zweryfikują BS (brak autentyczności). Niezależnie od Twojej roli w firmie: specjalista, ekspert, szef. Rozjazd na poziomie prezentowanych postaw i własnych słów jest ostatecznie kontrproduktywny dla Ciebie. Istnieje tylko jedna droga do wewnętrznej integralności. Zaczyna się od zrozumienia siebie (swoich fundamentalnych prawd). Dalej jest dążenie do poznania perspektywy na świat drugiego człowieka. Następnie uwzględnienie kontekstu rzeczywistości, w której funkcjonujemy.
Przejście przez ten proces to dopiero pierwszy krok. Kolejnym jest zweryfikowanie swoich wniosków na każdym z ww. etapów. Finalnie rozpoczynamy podróż od nowa, bo nasze otoczenie ulega zmianie. Wymaga to od nas samych ciągłej adaptacji i kalibracji.
Będąc świadomym tego wszystkiego człowiek może zabierać się za FUNDAMENTY organizacji.
Photo by Daniels Joffe on Unsplash






